91 43 46 835 bsi@um.szczecin.pl

„Boże Narodzenie” – moja refleksja Natalia Grudzień gr. II

By bursa

„Boże Narodzenie” – moja refleksja Natalia Grudzień gr. II

Idzie zima do naszych serc, a wraz z nią ludzie powoli zamarzają, stając się posągiem zbudowanym z lodu. Zaś przez cały okres mrozu świat pokrywa się szronem, a jednocześnie zamarza on od środka. Wraz z tym chłodem i my, ludzie, zmieniamy się od wewnątrz. Jesteśmy zamrożeni w uczuciach, w jakimkolwiek ruchu czy głosie serca i tak doprawdy zostajemy sami. Ta samotność sprawia, że uchodzi z ludzi wszelka nadzieja, gdyż każdy z nas niezaprzeczalnie powinien być otoczony głębią miłości. Ten okres zimy sprawia jednak, że każdy z nas na tę krótką chwilę zamarza. Drzewa okrywają się śniegiem, świat dookoła przeobraża się w magiczną krainę, która przypomina baśń, a puch z drzew tworzy ozdoby niczym letnie chmury. Ludzie jednak niszczą siebie nawzajem złym słowem, nienawistnym spojrzeniem, brakiem empatii i zrozumienia, dotykając kogoś zarazą – lodem, którą później przekazujemy sobie nawzajem, raniąc innych ludzi. Jest jednak jeden dzień, kiedy na niebie pojawia się gwiazda i gdy Ci wszyscy zamrożeni ludzie dostrzegają ją razem na niebie. Ta jedna niewielka gwiazdka jest bowiem światłem, które jest w stanie stopić lód.

Idzie zima do naszych serc – powiedział ktoś z oddali, za czym drugi głos odezwał się – Zima odchodzi z naszych serc. Potem nastała cisza. Ludzie dalej byli tylko kruchym kawałkiem lodu, który dałoby się przełamać jednym ruchem dłoni. Jednak pojawił się pewien blask i z tej jedynej gwiazdy powstał Ktoś, kogo nie da się dokładnie określić słowami. Jego oczy były pełne blasku, a serce rysowało się na jego twarzy. Powiedział tylko: Miłujcie się, a potem dotknął swą ciepłą dłonią jednego z ludzi, który wcześniej krzyknął, że zima odchodzi z serc. Następnie uśmiechnął się w jego kierunku i odszedł do góry, tak jakby tam było jego miejsce. Potem ten człowiek popatrzył na zlodowaciały świat, niemal płacząc. Miał wrażenie, że gdzieś w głębi ziemia płacze od wewnątrz, roniąc z siebie kryształowe łzy. Zdając sobie z tego sprawę, zbliżył się do jednego człowieka i przytulił go tak mocno, jak tylko potrafił. Gdy go tak ściskał, miał wrażenie, że tego człowieka nikt wcześniej nie przytulał. Widział jego łzy, które wkrótce pozwoliły mu uwolnić się z kryształowej powłoki ciała. Można domyślić się, że dalej wszyscy dookoła za pomocą tej ciepłej dłoni pozwolili uwolnić się innym z ich zimnej skorupy. Został jednak jeden staruszek, który zginął tamtego wieczoru, gdyż zapomniano o nim. Jego lód w końcu skruszał, a wraz z nim ustał i jego oddech.

 Tamten dzień powtarza się co roku, kiedy to pod koniec grudnia podajemy sobie uścisk dłoni, dzielimy się opłatkiem i ściągamy tę lodową pokrywę z innych ludzi. Tego dnia również lśni gwiazda, która uczy nas kochać i daje ludziom tym samym najpotężniejszą moc w świecie: miłość. Czas, w którym spotykamy się, ściąga z nas skorupę samotności, by choć na moment obtoczyć siebie nawzajem ciepłem. Na co dzień większość z nas marznie w swoim ciasnym mieszkaniu, umierając gdzieś głęboko ze smutku, z samotności. Przez te kilka dni w roku świat staje się zaś jasnym blaskiem, w którym gości nadzieja i radość. Kiedy na ziemi trwa zima, świat powoli zamiera i tylko miłość jest w stanie ożywić w nim ducha, podobnie jak z ludźmi. Nie możemy bowiem zapominać o tym jednym staruszku, który co rok zostaje zapomniany, który czeka 365 dni na to światło i go nie dostaje. My zaś, jako ludzie powinniśmy podawać dłoń, powinniśmy łączyć nasze osobne światy i serca w jedność, która kiedyś sprawi, że świat roztopi w całości swój lód. Dziś ziemia pokrywa się potężną skorupą lodu i wiele ludzi zostaje zarażonych zimą w naszym sercu poprzez nienawiść, niezrozumienie i brak akceptacji. W ciągu tego jednego dnia warto spojrzeć na niebo, by ujrzeć spośród morza gwiazd, tę jedyną gwiazdę, która da nadzieję na ten trudny czas dookoła i obudzi w nas wewnętrzną siłę do powiedzenia, że zimy nie ma w naszym sercu, a także do wyciągnięcia tej ciepłej dłoni w kierunku drugiej osoby. Na te święta życzę wam tego, byście potrafili znaleźć w sobie tyle odwagi i siły jak ten człowiek, a także by dookoła was lód stopił się na wieki. Pragnę, byście spędzili ten czas wokół ludzi z ciepłym sercem i słowem, a także by nikt z was nie został zapomniany oraz by pamiętał o innych, aby nie skruszyli się w tym dniu, odchodząc. To, co jednak najważniejsze, chciałabym, aby wasze domy pokryły się puchem miłości, śniegiem zrozumienia i światłem empatii, które pozostanie w waszych sercach przez cały rok, dając też innym to samo ciepło. Wesołych świąt!